|
Blog > Komentarze do wpisu
Współawodnictwo czy współpraca?
Większość z nas uczono od dziecka, że współzawodnictwo buduje. Oczywiście „szlachetne współzawodnictwo”. Ta nauka zaczyna się już w przedszkolu. Kto pierwszy skończy mleczną zupkę, kto namaluje najładniejszy obrazek, kto zbierze najwięcej makulatury, kto ma najładniejszą sukienkę. Potem szkoła i znowu — kto jest najlepszym uczniem, która klasa najlepsza, która szkoła zwyciężyła w konkursie... I tak do później starości.
piątek, 02 stycznia 2009, andrzej_blikle
Komentarze
2009/01/02 18:13:28
Ciekawe jest to, że obcokrajowcy wcale nie postrzegają nas tak jak to łaskaw był Pan przedstawić. Gdyby Polacy istotnie byli takimi wyznawcami Schadenfreude i klasycznie nie nadawali się do kooperacji, zgodnie z z regułami dylematu więźnia, nie bylibyśmy dziś na szeregu płaszczyznach tam gdzie jesteśmy. Czyli wysoko we wszystkich rankingach. Na polu ekonomii, sportu, kultury itd., itp.
Pomiędzy kooperacją a rywalizacją musi być zachowana po prostu równowaga. Powiem szczerze, że nie lubię wypowiedzi typu: jacy to Polacy są be, a jacy Amerykanie są fajni. Irytuje mnie to uogólnianie kompleksów własnych na całą populację Polaków. 2009/01/03 16:56:35
Polska szkoła nastawiona jest na niezdrową rywalizację nauczycieli. Dodatek motywacyjny jest tak skonstruowany, że jeśli ktoś dostanie większy dodatek to kosztem innego nauczyciela. Więc zamiast siebie wspomagać rywalizują a marne kilka groszy, albo uznają, że w tej rywalizacji nie mają szans i odpuszczają sobie większy wysiłek dla dobra wspólnego. Dbają przede wszystkim o swoje rezultaty. W efekcie trzeba było wprowadzić dodatek za opiekuna stażu bo młodzi nauczyciele pozostawieni sami sobie zaczęli mieć coraz więcej problemów. Dodatek za opiekuna stażu działa demotywująco na pozostałych, Ktoś bierze pienądze za opiekę to co ja będę pomagać za friko. Nauczycieli docenia się za posiadanie olimpijczyków, czyli za wyścig szczurów, za rzetelną codzienną pracę trudno doczekać się docenienia. Największe efekty takiej pracy nauczycieli poznamy dopiero za lat dziesiąt.
2009/02/13 19:50:35
W odpowiedzi na wpis proces7 uprzejmie donoszę, że używając zaimka "my" nie miałem wcale na myśli "my Polacy", a raczej "my ludzie z kręgu kultury śródziemnomorskiej", co obejmuje Europę, obie Ameryki i dobry kawałek Azji. Wcale też nie uważam, że jesteśmy - w sprawie współpracy - gorsi od innych. Natomiast stanowczo nie zgadam się, że potrzebna jest równowaga pomiędzy współpracą a współzawodnictwem. To tak jakby powiedzieć, że potrzebna jest równowaga pomiędzy działaniem skutecznym a nieskutecznym. Jest oczywiście prawdą, że współzawodnictwo, podobnie jak inne nieskuteczne działania, w świecie rzeczywistym będą zawsze obecne, jednakże stan rzeczywisty, to nie koniecznie stan pożądany.
|
Andrzej Jacek Blikle jest profesorem zwyczajnym w Instytucie Podstaw Informatyki PAN, członkiem Europejskiej Akademii Nauk (Academia Europaea), prezesem firmy „A.Blikle Sp. z o.o.”, członkiem honorowym i byłym prezesem Polskiego Towarzystwa Informatycznego, wiceprezesem Komitetu Mazowieckiej Nagrody Jakości, przewodniczącym Rady Centrum im. Adama Smitha, prezesem zarządu stowarzyszenia Inicjatywa Firm Rodzinnych, ekspertem firmy Brian Tracy International, członkiem kapituły nagrody dla sprzedawców i ich trenerów Polish National Sales Award (www.pnsa.pl) oraz członkiem ponad dwudziestu innych organizacji. Od 1996 roku wykłada i wdraża w swojej firmie zarządzanie kompleksową jakością. W latach 1996-99 uczestniczył w corocznych konferencjach Brytyjskiego Towarzystwa Imienia Deminga (w roku 1999 jako wykładowca). Od lat zajmuje się szkoleniami oraz pracą naukową. Partner serwisu
Międzynarodowa Firma
Doradczo-Szkoleniowa Brian Tracy International |
Andrzej